Your Hair
Your Hair

Nowy numer

najnowszy numer już w sprzedaży

W numerze

  • Styl celebrytów
  • Kurs fryzjerstwa: trzytonowa koloryzacja
  • Co robić z włosami zimą?
  • Fryzjer Roku 2011 Angelo Seminara z bliska

Zakup czasopisma

http://www.kej.wroc.pl
Roczna prenumerata tylko 36 zł
Bank Pocztowy S.A.
48 1320 1999 2302 9242 2000 0001

Redakcja Your Hair

KEJ Sp. z o.o.
ul. Norwida 17/6
50-374 Wrocław
tel.: 71 328 00 58
tel.: 71 328 17 71
fax: 71 328 09 06
redakcja@kej.wroc.pl

ken picton

Artykuły

Bez pracy nie ma kołaczy

Anna Kulec-Karampotis
Właścicielka i dyrektor kreatywna sieci salonów Trendy Hair Fashion
www.trendyhair.pl
Udowadnia, że ciężka praca i zaangażowanie przeobrażają się w sukces zawodowy. Całe swoje życie poświęciła fryzjerstwu i sprawiła, że mąż i syn również podzielili jej pasje. Wielokrotna zdobywczyni międzynarodowych nagród fryzjerskich, swoim zapałem motywuje cały zespół pracowników do sięgania po najwyższe trofea.

YH: Jak to się stało, że została Pani fryzjerem?
A.K-K.: Myślę, że fryzjerstwo mam w genach (moja mama do dzisiaj czynnie pracuje w zawodzie). Swoją przygodę z fryzjerstwem rozpoczęłam bardzo wcześnie, bo już jako 15-latka.

YH: Opowie nam Pani o swojej niesamowitej przygodzie, ale i ciężkiej pracy za oceanem?
A.K-K.: Zawsze odczuwałam potrzebę podróżowania po świecie, a w szczególności obserwacji fryzjerstwa w różnych miejscach na kuli ziemskiej. Dzisiaj jest to już praktycznie dla każdego bardzo proste i dostępne. Jednak 20 lat temu był to nie lada wyczyn. Ja jednak należę do osób, dla których trudne zadania są wyzwaniem. Do Nowego Jorku wyjechałam w celu zdobycia nowego fryzjerskiego doświadczenia. Chciałam pracować w topowym salonie na Manhattanie. Po przyjeździe do USA okazało się, że nie było to jednak takie proste, jak początkowo sobie to wyobrażałam. Nie wystarczyły wysokie umiejętności fryzjerskie. Potrzebna była też znajomość języka angielskiego, którego nie znałam. Jednakże chęć poznania fryzjerstwa w nowym wymiarze i nowe doświadczenia były dla mnie niezmiernie ważne. A że należę do osób bardzo ambitnych i zarazem bardzo upartych w dążeniu do celu, w bardzo szybkim czasie posiadłam wszystkie potrzebne umiejętności. Cały ten - choć bardzo trudny dla mnie - okres był bardzo przełomowy w karierze zawodowej. Do kraju wróciłam z nowym spojrzeniem na prowadzenie salonu. W trakcie mojego pobytu w Nowym Jorku poznałam swojego obecnego męża, który podzielił ze mną moją pasję do fryzjerstwa i dziś wspólnie prowadzimy firmę.

YH: Dlaczego zdecydowała się Pani na powrót do kraju i pracę tu w Bielsku-Białej?
A.K-K.: Wyjeżdżając do USA miałam plany pozostać tam pół roku. Sytuacja jednak zmieniła się, kiedy poznałam Bobbysa (obecnego męża). Sam opuścił rodzinną Grecję i od kilkunastu lat mieszkał w USA. Namawiał mnie na pozostanie w Nowym Jorku i otwarcie własnego salonu. I tak mój pobyt przeciągnął się do 2 lat. Jednak bardzo tęskniłam za Polską. Poza tym wiedziałam, że tam - w Bielsku-Białej - mam już własny salon. Dlatego też oznajmiłam narzeczonemu, że wybieram jednak Polskę. Zdecydowaliśmy się wrócić razem i rozszerzyć działalność w systemie franczyzy. Były to początki lat 90. XX wieku i franchising był jeszcze w Polsce nie znany. Bobbys miał w tej dziedzinie doświadczenie, ponieważ od kilku lat prowadził restauracje w Nowym Jorku na zasadach franczyzy.

YH: Jako zespół Trendy Hair Fashion startujecie w konkursach za granicą. Czujecie się spełnieni w tym, co robicie?
A.K-K.: Bierzemy udział w topowych konkursach dla stylistów włosów. Na przestrzeni lat udało mi się stworzyć bardzo ambitny i wspaniały zespół. Nie tylko ze sobą pracujemy, ale również bardzo się przyjaźnimy. Ponieważ trwa to już kilkanaście lat, to jest to już powoli cały klan rodzinny. Z dumą przyznaję, że udało się mi zaszczepić ambicję, pracowitość i ciągły pęd do zdobywania wiedzy całemu zespołowi. Od kilkunastu lat wspólnie podróżujemy po całym świecie, zdobywamy wiedzę, startując w ciekawych konkursach. Dla nas są to również wspaniałe miejsca do przywożenia inspiracji. Mamy wiele osiągnięć na naszym koncie między innymi:
- kilka złotych i srebrnych wyróżnień na konkursie stylistów włosów w Tokio,
- kilkakrotnie zespoły TRENDY HAIR FASHION (THF) zajmowały czołowe miejsca w konkursie Trend Vision Award, a ja byłam jedyną z kilkunastu stylistów z całego świata, którzy tworzyli kolekcję Trend Vision na 2007 rok,
- zespół THF prezentował swoje umiejętności na pokazach fryzjerskich w Kolonii,
- zespół THF wciąż tworzy i prezentuje ciekawe pokazy i Show fryzjerskie w Polsce i zagranicą.

YH: Jakie relacje panują między Panią a pozostałymi członkami zespołu? Jest Pani wymagająca?
A.K-K.: Jak już wspomniałam, jako zespół jesteśmy bardzo związani i zaprzyjaźnieni ze sobą - również prywatnie. Przede wszystkim jestem bardzo wymagająca w stosunku do siebie. Dlatego też wymagam perfekcji od całego zespołu. Myślę jednak, że to pozytywna cecha. Staram się być przykładem do naśladowania jako stylistka, ale również jako człowiek.

YH: Dużo czasu poświęca Pani swojej pracy? Znajduje Pani czas na odpoczynek?
A.K-K.: Praca to moje całe życie. Jestem absolutną pracoholiczką, do tego stopnia, że podczas ciąży pracowałam non stop przez cały dzień aż do ostatniego dnia przed rozwiązaniem, a trzy dni po porodzie byłam już w pracy. Myślę, że bez zaangażowania nie da się rozwinąć firmy na taką skalę. Co do odpoczynku. przeważnie znajduję na to czas przy okazji wyjazdów służbowych, których jest bardzo wiele. Mam też to szczęście, że mój mąż pochodzi z cudownego kraju, jakim jest Grecja i dzięki temu, robimy sobie częste wypady do rodzinnych stron Bobbysa. Uwielbiamy Grecję. Rokrocznie spędzamy tam wakacje, zwiedzając różne wyspy. Nasz zespół również nas tam odwiedza Wspólnie delektujemy się grecką kuchnią i zwiedzamy ciekawe zakątki tego kraju.

YH: Pani firma to rodzinne przedsięwzięcie. Wielu jest przeciwników wspólnej pracy z mężem, dziećmi. Pani odnajduje się w takim układzie? W domu rozmawiacie o pracy?
A.K-K.: Ja osobiście jestem zwolenniczką rodzinnej fi rmy. Nie tylko pracuję z mężem, ale również pod okiem mam naszego syna Nikosa, który dopiero uczy się fryzjerstwa. Uważam, to za wspaniałą rzecz, że można coś wspólnie tworzyć, a jeszcze lepiej jak można to przekazywać następnemu pokoleniu. Oczywiście, że ma to też swoje minusy i problemy z pracy przenosimy do domu, bo nie zawsze ich rozwiązanie jest proste. Czasem nasze zdania się różnią. Ale za każdym razem staramy się znaleźć najlepsze rozwiązanie w danej sytuacji. Często też podejmujemy decyzje wspólnie z zespołem stylistów. Bardzo liczymy się ze zdaniem Artura Kołoczka, Wojtka Loranca, Basi Chowaniak, Mariusza Botora, Asi Szlagów, Gosi Morańskiej i Mateusza Grzywy. To osoby związane z nami od samego początku i bardzo cenimy ich doświadczenie oraz indywidualne osobowości. Jednakże rozmowy w tak licznym gronie i niejednokrotne podejmowanie trudnych decyzji są bardzo czasochłonne i często burzliwe. Ale na tym właśnie polega życie. Ja sobie to bardzo cenię, że udało mi się stworzyć taką firmę oraz takie relację z ludźmi. Zawsze w każdej sytuacji możemy na siebie liczyć.

YH: Pani klientki to przeciętne kobiety, czy przychodzą do Pani też znane osobistości?
A.K-K.: Są to bardzo różne kobiety, zawsze jednak bardzo wymagające i przywiązujące wagę do swojego wyglądu. Wśród naszych klientów mamy sporo osób spośród show biznesu, które specjalnie przyjeżdżają do nas do Bielska. Jednakże chcą one pozostać anonimowe.

YH: Jak ocenia Pani fryzury Polek?
A.K-K.: Generalnie Polki dbają o swoje włosy, są otwarte na nowości i chętnie eksperymentują. Coraz częściej na ulicach polskich miast można spotkać dobrze ostrzyżone i zadbane fryzury. Wszelkie nowości, które pojawiają się na świecie, natychmiast są dostępne w naszych salonach, a z kolei klientki chętnie chcą je stosować na swoich głowach.

YH: Dziękujemy bardzo za poświęcenie nam swojego czasu. Mamy nadzieję, że Pani historia zachęci młodych fryzjerów do dążenia do realizacji swoich marzeń i ambicji zawodowych.

 

[powrót]